Co jest Twoją pasją? Opowiedz o niej. Pozwól nam poznać, to co Cię fascynuje.

Naszą pasją jest kitesurfing, czyli sport wodny wykorzystujący deskę, na której się pływa i latawiec, który napełniając się wiatrem stanowi siłą napędową. Latawiec jest na linkach zakończonych drążkiem (barem) do sterowania nim. Dzięki specjalnej konstrukcji linki mocy latawca, na których jest największa siła ciągu są podpięte nie do baru, który trzymamy w rękach ale do trapezu, który rider ma na biodrach.

Nas w kitesurfingu najbardziej fascynuje freestyle, czyli skoki i wykonywane podczas nich ewolucje. Ja od pierwszego „podskoku” i oderwania deski od wody wiedziałam, że ten sport wciągnie mnie całkowicie. Uczucie w powietrzu jest niesamowite, tym bardziej, że to my sami kontrolujemy tor i długość lotu. A z drugiej strony nic innego nie daje nam takiej więzi z naturą – wodą, słońcem i wiatrem jak pływanie na kite’cie. Jest to prawdziwe oderwanie się od rzeczywistości istniejącej poza akwenem, uczucie wolności, beztroski i swobody.

Drugą naszą pasją są podróże. Ale nie te „all inclusive” na dwa tygodnie, tylko takie prawdziwe. Wsiadamy w „Leszka” (nasz VW T3 z 1989r. w wersji Westfalia, czyli z zabudową kempingową) i załadowani sprzętem po dach wyruszamy w poszukiwaniu wiatru i przygody. Omijamy większe miasta, za to odwiedzamy, urocze małe miejscowości i wioski dzięki czemu poznajemy lokalnych ludzi oraz ich zwyczaje. Noce spędzamy parkując gdzieś w ciszy i spokoju, z daleka od zgiełku miast, najlepiej tuż nad morzem a jak się da to na plaży, tak żeby tylne koła stały praktycznie w wodzie. Wspaniale jest z takich miejsc obserwować gwiazdy i budzić się od śpiewu ptaków.

W poszukiwaniu najlepszych miejsc do uprawiania tego sportu okrążyliśmy już Morze Czarne pływając na Krymie (jeszcze ukraińskim) oraz w Gruzji, łapiąc fale nieopodal tureckiego Sinopu oraz na wyspie Gokceada. Zjechaliśmy południowe wybrzeże Europy od Monaco aż po Giblartar i Tarifę, poznaliśmy także północne i zachodnie brzegi Francji wraz z wyspami Ile de Re, Ile de Oleron oraz Ile de Noirmoutier, a nawet zapędziliśmy się do Irlandii i Anglii. Szukając wiatru zwiedziliśmy też toskańskie wybrzeże, Sardynię oraz Korsykę. Co roku odwiedzamy także niezwykle wietrzną, grecką wyspę Rodos.
Tę statystycznie bardziej wietrzną część Europy już zwiedziliśmy. Do niektórych miejsc wracamy wielokrotnie. Teraz marzymy o wyruszeniu poza granice naszego kontynentu by poznać spoty Brazylii, Wietnamu, Tajlandii, Zanzibaru bądź Mauritiusa.

close

* indicates required